Przepraszam, że tak długo pisałam tę część, ale ostatnio w moim życiu działo się naprawdę wiele i proszę byście mnie zrozumieli. Kocham was :*
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
N: To co jedziemy uczcić udany występ w programie w Nando's? - zapytał z entuzjazmem.
H: My raczej spasujemy.
Ja: Tak, muszę w końcu jechać do cioci, bo miałam zostać tylko jedną noc, a nie dwie.
N: Szkoda, ale wiesz równie dobrze możesz się wprowadzić... Miejsce jest, na przykład w mojej sypialni, chętnie podzielę się łóżkiem. - puścił do mnie oczko.
H: Ej ty ty Horanek, nie zapędzaj się tak! - wszyscy zaczęli się śmiać. - Ale serio, mogłabyś z nami zamieszkać całe wakacje... Chodzilibyśmy na całonocne imprezy, a może nawet wylecieli sobie gdzieś całą paczką na kilka dni.
Z: Świetny pomysł, ja już zadbam, żeby nie było ci z nami nudno! - objął mnie ramieniem.
Lo: Jedlibyśmy razem marchewki, robili razem wspólne kawały Loczkowi....
H: Ejj! - oburzył się.
Li: I w końcu zamieszkałby z nami ktoś, kto pomógł by mi ogarnąć tych idiotów!
Ja: Chłopcy jesteście kochani, bardzo bym chciała, na prawdę, ale...
H: Ale co? Przecież i tak cały czas jesteś z nami.
Ja: A ciocia? Obiecałam sobie, że spędzę z nią więcej czasu, a jak na razie coś nie bardzo mi to wychodzi. Poza tym moja mama raczej by się na to nie zgodziła...
Li: Dobrze, rozumiemy, ale proszę przemyśl to, pogadaj na spokojnie z ciocią. Nie wykluczaj od razu tej opcji.
Ja: No już dobrze, pogadam z ciocią i rozwarze to. Ok?
Lo: Spoko, w takim razie my się żegnamy i zostawiamy was. Pa, kochani!
Uściskaliśmy się i rozeszliśmy w swoje strony.
H: Czyli kierunek dom cioci, ma się rozumieć?
Ja: Tak, ubrania zabiorę kiedy indziej.
Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy. Po chwili byliśmy już na miejscu.
Ja: Ciociu już jestem. - krzyknęłam otwierając drzwi wejściowe.
Szybko zbiegła na dół i mocno się we mnie wtuliła.
C: Nawet nie wiesz jaka jestem z ciebie dumna! Widziałam cię w telewizji! Byłaś świetna! - mówiła tak szybko, że ledwo można było ją zrozumieć - Dzwoniłam już do twoich rodziców, oni też cie widzieli i są mega zaskoczeni! Nigdy wcześniej nie słyszeli jak śpiewasz i to był dla nich szok! Dla mnie również!
Ja: Ciociu, spokojnie. Uwierz, ja też nie wiedziałam, że mój głos jest chociażby znośny...
H: Znośny? Czy ty siebie w ogóle słyszałaś?
C: Ooo, i Harry ty także byłeś nieziemski. Oboje tworzycie taki duet, że aż zapierało w piersiach jak się was słuchało! Poza tym [t.i.z], kochanie, coś ty zrobiła z włosami?
Ja: Długa historia... A z resztą, co, źle mi w blondzie?
C: Dobrze, dobrze tylko zawsze się upierałaś, że blond nie jest dla ciebie, dlatego mnie zaskoczyła zmiana koloru . Mam do ciebie pytanko. Sporo czasu spędzasz razem z wszechobecnym tu Haroldem. - to zdanie wywołało u mnie chichot u Stylesa z resztą także - Rozmawiałam o tym z twoją mamą i może powinnaś przenieść się na resztę wakacji do niego. Oczywiście, nie wyganiam cię, po prostu uznałyśmy, że lepiej spędzisz wakacje mieszkając z Harrym, jeśli to oczywiście nie problem dla niego.
Siedziałam z otwartą szeroko buzią ze zdziwienia.
H: Oczywiście, że to nie problem, uważam, że to świetny pomysł! - wyrwał się od razu, szeroko się uśmiechając.
Ja: Ciociu, ale że serio? - zaczęłam paplać, przy tym się jąkając.
C: Myślisz, że żartowałam? Zgodziłyśmy się pod warunkiem, że jeden dzień w tygodniu będziesz poświęcać swojej ciotuli!
Ja: Oczywiście, z miłą chęcią! Och, dziękuję, dziękuję, dziękuję! - objęłam ciocię, wzięłam ją na ręce i zaczęłam skakać ze szczęścia.
C: A i rodzice przysłali ci paczkę, leży w twoim pokoju.
Ja: Idę sprawdzić co jest w środku! - chwyciłam Harrego za rękę i pociągnęłam za sobą na górę.
Od razu zabrałam się za rozpakowywanie przesyłki. Zawartość kartonu była zupełnie inna niż przypuszczałam. Były w niej tabletki i ...
H: Czy to..?
Ja: Tak, tabletki antykoncepcyjne i kondomy! - oboje wybuchliśmy śmiechem.
W kopercie obok był także list. Od mamy.
" [t.i.z], korzystaj mądrze. Wiem, że jesteś odpowiedzialna, ale to tak na wszelki wypadek. Noś to cały czas przy sobie. Pozdrów Harrego i powiedz, że nie mogę się doczekać spotkania z nim na żywo.
Kocham cię, mama. "
H: Fajną masz mamusię...
Ja: Haha, najlepszą na świecie. Co ja bym bez niej zrobiła? - uśmiechnęłam się pod nosem.
H: Gdzie masz walizkę?
Ja: Jest pod łóżkiem.
Zabraliśmy się za pakowanie rzeczy. Nie trwało to długo, ponieważ część miałam już u Stylesa.
H: Nawet nie wiesz jak się cieszę, że z nami zamieszkasz! - dłońmi objął mnie w talii - Kocham cię, jak jeszcze nikogo innego!
Ja: Ja ciebie też, słońce! - złączyliśmy się w namiętnym pocałunku.
Chwyciliśmy za torby i zeszliśmy na dół.
C: Co tam ciekawego ci przysłali? - zapytała zaciekawiona, na co z Harrym wybuchliśmy śmiechem.
Ja: Coś bardzo osobistego, ciociu. - puściłam oczko do mojego chłopaka.
C: Dobrze, dobrze już nie wypytuje.
Ja: My się zbieramy, bo już późno. Do zobaczenia, zadzwonię. - cmoknęłam ją w policzek na pożegnanie i wyszliśmy.
Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy. Zajechaliśmy po drodze do sklepu po kilka rzeczy i pojechaliśmy do "mojego" nowego domu. Otworzyłam drzwi na roścież, nawet nie pukając.
Ja: Oto nastał dla was dzisiaj wielki zaszczyt, bo ta żem ja zamieszka z wami w tym domu! Kłaniajcie się nowej królowej, plebsy! - powiedziałam, ledwo powstrzymując śmiech.
N: [t.i]! - krzyknął i wszyscy zerwali się z kanapy, a następnie mocno we mnie wtulili, tworząc grupowego hug'a, którego tak uwielbiam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ja: Jest pod łóżkiem.
Zabraliśmy się za pakowanie rzeczy. Nie trwało to długo, ponieważ część miałam już u Stylesa.
H: Nawet nie wiesz jak się cieszę, że z nami zamieszkasz! - dłońmi objął mnie w talii - Kocham cię, jak jeszcze nikogo innego!
Ja: Ja ciebie też, słońce! - złączyliśmy się w namiętnym pocałunku.
Chwyciliśmy za torby i zeszliśmy na dół.
C: Co tam ciekawego ci przysłali? - zapytała zaciekawiona, na co z Harrym wybuchliśmy śmiechem.
Ja: Coś bardzo osobistego, ciociu. - puściłam oczko do mojego chłopaka.
C: Dobrze, dobrze już nie wypytuje.
Ja: My się zbieramy, bo już późno. Do zobaczenia, zadzwonię. - cmoknęłam ją w policzek na pożegnanie i wyszliśmy.
Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy. Zajechaliśmy po drodze do sklepu po kilka rzeczy i pojechaliśmy do "mojego" nowego domu. Otworzyłam drzwi na roścież, nawet nie pukając.
Ja: Oto nastał dla was dzisiaj wielki zaszczyt, bo ta żem ja zamieszka z wami w tym domu! Kłaniajcie się nowej królowej, plebsy! - powiedziałam, ledwo powstrzymując śmiech.
N: [t.i]! - krzyknął i wszyscy zerwali się z kanapy, a następnie mocno we mnie wtulili, tworząc grupowego hug'a, którego tak uwielbiam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Być może jeszcze dzisiaj dodam kolejną część :)
HaertAttack
HaertAttack

Jejku kocham cię uwielbiam czytać twoje imaginy są cudowne najbardziej podoba mi się właśnie summer love ;** Czekam na 25 :))
OdpowiedzUsuń